Przejdź do głównej treści

Atelier Virtus Mentis

← Wróć do bloga

Większość mężczyzn, z którymi rozmawiam o przeciążeniu, nie zgłasza się z powodu zmęczenia. Zgłaszają się, bo coś przestało działać: sen, koncentracja, cierpliwość do dzieci, spokój w rozmowie z partnerką.

Zmęczenie zwykle pojawia się dużo wcześniej. Tylko że przez miesiące wygląda po prostu jak intensywny okres w pracy.

Przeciążenie rzadko przychodzi nagle

Organizm potrafi bardzo długo nadrabiać. Kiedy pojawia się więcej obowiązków, zwykle po prostu przyspieszamy: śpimy trochę krócej, odkładamy odpoczynek, rezygnujemy z rzeczy, które wydają się najmniej pilne. Najczęściej jako pierwsze znikają te, które wcześniej dawały równowagę — sport, spotkania ze znajomymi, czas bez telefonu.

Przez pewien czas to działa. Problem polega na tym, że taki tryb zaczyna wyglądać jak norma, a nie jak wyjątek.

Sygnały, które łatwo przeoczyć

  • —Budzisz się zmęczony, mimo że spałeś całą noc.
  • —Drobiazgi wyprowadzają Cię z równowagi szybciej niż kiedyś.
  • —Odkładasz decyzje, które wcześniej podejmowałeś od ręki.
  • —Coraz częściej działasz automatycznie i nie pamiętasz szczegółów dnia.
  • —Rzeczy, które sprawiały Ci przyjemność, stały się kolejnym punktem na liście.
  • —Unikasz kontaktu z ludźmi — nie dlatego, że ich nie lubisz, tylko dlatego, że nie masz na to siły.
  • —Wieczorem trudno Ci się zatrzymać, choć cały dzień marzyłeś o odpoczynku.

Żaden z tych sygnałów osobno nie oznacza jeszcze wypalenia. Znaczenie ma to, ile z nich utrzymuje się jednocześnie i od jak dawna.

Dlaczego tak trudno zauważyć to u siebie

Do przeciążenia przyzwyczajamy się stopniowo. Nie ma jednego dnia, w którym coś się zawala — jest powolne przesuwanie granicy tego, co uznajemy za normalne.

Dochodzi do tego porównywanie. „Inni mają gorzej”, „to tylko gorszy kwartał”, „każdy jest zmęczony”. To prawda, że wiele osób funkcjonuje w podobnym tempie. Nie znaczy to jednak, że Twoje przeciążenie jest mniej realne.

Wypalenie nie pyta, czy masz wystarczająco poważny powód.

Co możesz zrobić wcześniej

Nie chodzi o gruntowną zmianę życia w jeden weekend. Zwykle wystarczy zacząć od czegoś mniejszego:

  • —Nazwij to. Samo stwierdzenie „jestem przeciążony” porządkuje więcej, niż się wydaje.
  • —Sprawdź sen — nie tylko długość, ale to, czy rzeczywiście regeneruje.
  • —Wybierz jedną rzecz, którą możesz w tym tygodniu odłożyć. Jedną, nie pięć.
  • —Odzyskaj jedną aktywność, z której zrezygnowałeś jako z pierwszej.
  • —Porozmawiaj z kimś, kto nie będzie tego oceniał ani od razu doradzał.

Kiedy warto porozmawiać ze specjalistą

Jeżeli te sygnały utrzymują się od kilku tygodni, zaczynają wpływać na pracę, relacje albo zdrowie, albo jeśli sam zauważasz, że dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestały wystarczać — warto o tym porozmawiać.

Nie trzeba czekać na moment, w którym przestaniesz funkcjonować. Wcześniejsza rozmowa jest zwykle krótsza i prostsza niż ta, którą odbywa się po kilku miesiącach.

O autorce

Dominika Secewicz — psycholog, absolwentka SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Warszawie. Od 15 lat pomaga ludziom w kryzysach, trudnych decyzjach i w pracy nad sobą. Prowadzi Atelier Virtus Mentis — przestrzeń stworzoną z myślą o mężczyznach.

Zobacz też: Obszary pomocy · Cennik · Kontakt