Bardzo niewiele osób trafia do psychologa przy pierwszym sygnale, że coś jest nie tak. Znacznie częściej mija rok, dwa albo pięć.
W tym czasie zwykle nie dzieje się nic dramatycznego. Po prostu trwa czekanie na moment, w którym będzie „wystarczająco poważnie”.
Próg, który ustawiamy sobie sami
Większość z nas ma w głowie jakąś granicę, po przekroczeniu której pomoc byłaby uzasadniona. Zwykle jest ustawiona bardzo wysoko: utrata pracy, rozpad związku, moment, w którym naprawdę nie da się już wstać rano.
Dopóki ta granica nie zostanie przekroczona, wszystko inne mieści się w kategorii „trudny okres”. A trudny okres przecież się kończy.
Czasami rzeczywiście się kończy. Czasami trwa trzy lata.
Co robimy zamiast rozmowy
Odkładanie decyzji rzadko oznacza bezczynność. Zwykle w tym czasie robimy bardzo dużo — tylko niekoniecznie to, co pomaga:
- —Więcej pracy, bo przy zajętej głowie łatwiej nie myśleć.
- —Sport do granic wytrzymałości, który przestał być przyjemnością.
- —Wieczorny alkohol jako jedyny sposób na wyciszenie.
- —Telefon do północy, żeby odsunąć moment zaśnięcia.
- —Milczenie — bo tłumaczenie tego komuś wydaje się trudniejsze niż samo przeżywanie.
Każda z tych rzeczy działa krótkoterminowo. Na tym polega ich siła i ich koszt.
Czego naprawdę dotyczy to odkładanie
Rzadko chodzi o brak czasu. Znacznie częściej o obawę, że rozmowa coś nazwie — a nazwane trudniej ignorować. Albo o przekonanie, że skoro problem nie ma jednej wyraźnej przyczyny, to nie ma o czym mówić.
Nie musisz wiedzieć, od czego zacząć. To zadanie na pierwsze spotkanie, nie warunek wstępu.
Jak wygląda pierwsza rozmowa
Pierwsze spotkanie nie jest diagnozą ani zobowiązaniem do wieloletniego procesu. To rozmowa o tym, co się dzieje, od kiedy i co próbowałeś już z tym zrobić.
Możesz przyjść bez gotowej listy problemów. Możesz powiedzieć, że nie wiesz, jak to opisać. To normalny początek, a nie brak przygotowania.
Tempo ustalasz sam. Nie ma obowiązku mówienia o wszystkim od razu.
Kiedy nie warto już czekać
Jeśli od dłuższego czasu wracasz do myśli, że „coś trzeba z tym zrobić”, i za każdym razem odkładasz to na spokojniejszy moment — to zwykle znaczy, że spokojniejszy moment sam nie przyjdzie.
Wcześniejsza rozmowa nie jest oznaką tego, że sobie nie poradziłeś. Jest decyzją, żeby nie zostawiać ważnych spraw przypadkowi.
Dominika Secewicz — psycholog, absolwentka SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Warszawie. Od 15 lat pomaga ludziom w kryzysach, trudnych decyzjach i w pracy nad sobą. Prowadzi Atelier Virtus Mentis — przestrzeń stworzoną z myślą o mężczyznach.